Wczoraj i dzisiaj na spacerze z psem tak mnie pożarły kom...
Wczoraj i dzisiaj na spacerze z psem tak mnie pożarły komary, że po zwiedzaniu muzeum pierwsze pojechaliśmy kupić moskitiery naciągane na czapkę/kapelusz.
Raz, że jakikolwiek odkryty kawałek skóry znajdą - szyje, okolice uszu i żrą jak oszalałe. Dwa, że wciskają się przez kratki wentylacyjne i pod oknami dachowymi, przez szpary w moskitierach jak gdzieś nie dochodzą do końca. Skubane łażą więcej niż latają.
Już wiem czemu wszystkie okoliczne przyczepy nad rzeką Altaelva paliły dymiące się ogniska.